CD. NASTĄPIŁ

2010-02-24 17:13

 

W ostatnim artykule pisałem o kłopotach ze złowieniem czegokolwiek na Cegielince i o mojej pierwszej próbie łowienia na boczny troczek. Dzisiaj prawie z marszu chce napisać parę słów, które mają być uzupełnieniem tamtego, a mówiąc z marszu znaczy po prostu że po zakończonej dzisiejszej wyprawy na sandacza.
 

 

 

Jak już pisałem wcześniej, po pierwszej i myślę że ostatniej zabawie z tą metodą, troczek nie jest dla, ponieważ rybki są za małe i co dla mnie istotne za bardzo skaleczone, dlatego dzisiaj po dziewiątej rano zameldowałem się na swoim ulubionym miejscu ze spinningiem i pudełkiem gumek na dorosłe osobniki. Ten kanał nigdy nie jest bezludną wyspą, zawsze siedzą tam o tej porze roku amatorzy morskiej płoci, jeszcze czasami aktywnych leszczyków, ogólnie niedrapieżnych zabawek, jednak dzisiaj było przede mną dwóch uczciwych pogromców sandacza i jeden kłusol, który na szczęście zwinął się w tępię wskazującym na wielki pośpiech.
 

 

 

Pytanie o efekty amatorów białej okazały się niepotrzebne, bo w siatkach pływały nawet nie malutkie krąpie i płocie, jednak nie to mnie interesowało, bardziej ucieszyła mnie odpowiedz jednego spinningisty, ponieważ trafił maluch, a to znaczyło że skoro jest biała, trafił się sandaczyk to Cegielinka po ponad tygodniu znów odżyła i jest szansa na zabawę. Sam nie wiem kiedy uzbroiłem spinning, gdyż tak miła była wiadomość że biorą, że odżyła woda, choć nadal nie wiem czy moje podejrzenia co do truciciela w postaci pralni nie były słuszne.
 

 

 

Żółto-czerwona gumka wylądowała w wodzie i w końcu po sobotnio-niedzielnej przerwie robię to co uwielbiam. Nie pytałem kolegów spinningistów od której rano walczyli, jednak miny mieli raczej nieciekawe kiedy po trzecim rzucie doholowałem pierwszego maluszka, nawet wiem co mogli sobie pomyśleć "pieprzony farciarz", ale tak właśnie na rybach bywa.

 

 

Minęło jakieś pół godziny czesania wody przy miłej rozmowie o dawnych rybnych czasach i kolejne łup! Tym razem to już nie był malutki pajacyk, no nie żaden olbrzym, jednak wyglądał na wymiarek, choć żeby go nie męczyć, nawet go nie zmierzyłem, wystarczyło że dał się zaprosić do wspólnej zabawy i uśmiechnął się do zdjęcia.

 

 

Po tym miłym przynajmniej dla mnie zajściu jeden z kolegów stwierdził że jego pies chce do domu, a drugi zmienił miejsce, czyżby przestali mnie lubić? Krzyknąłem jeszcze dosłownie za pięć minut do odchodzącego kolegi że nie warto iść do domu gdy biorą, holując w tym czasie trzeciego sandaczyka. Machnął tylko jakoś dziwnie ręką, jakby chciał mi powiedzieć że niema czasu, a może to było "wal się gościu", kto wie co miał na myśli...Trochę później przyhaczył się jeszcze jeden, oj malutki kolo, ale podnosząc go do góry na plecionce, pomachał mim ogonkiem i nawet nie dał się sfotografować.

 

 

Szkoda że czas tak szybko leci nad wodą, wybiła trzynasta i musiałem się zwijać do domku, ale tu jest czas na morał i podsumowanie dnia, a może być tylko takie : Próbować do skutku bo nigdy nie wiadomo jak skończy się przygoda, duże zabawki są dla dużych chłopców i dobrze że nie polubiłem bocznego troczka...(zwolenników proszę bez obrazy)
Miałem dzisiaj milutki dzień, woda znów jest żywa i czego chcieć więcej.

     

          jurcys (Jurek Borus)

--------------------
 

Tematy do dyskusji: CD. NASTĄPIŁ

Nie znaleziono żadnych komentarzy.

Wyszukiwanie

Kontakty

Jurek Borus

           

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
Pogoda Szczecin z serwisu
www.wedkarstwotv.pl
tekst alternatywny


       

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką