POWRÓT DO DZIECIŃSTWA

2010-04-16 10:52

 

 Może niektórych rozczaruje, ale od razu wyjaśniam że nie chodzi tu o wehikuł czasu, a o przygodę z minionego lata! Było lipcowe przedpołudnie, wracałem z zakupów i pod jednym ze sklepów zaczepił mnie dawny kolega po kiju i próbował pożyczyć na kolejny marny trunek. Powiecie że zjawisko całkiem powszednie w naszym mieście i tu zgoda, gdyby nie fakt  że po mojej odmowie koleś do dalszej dysputy próbował nakłonić mnie, wyjętym z reklamówki, pięknym karasiem. Wystawały tam jeszcze połamane wędki, które kiedyś były teleskopami, pamiętającymi czasy ZSRR.

 

 

 

 


Oczy szeroko ze zdziwienia otworzyłem dopiero, gdy zapytałem skąd to cudeńko? Koleś nawet z dumą wyjaśnił że jeszcze rano pływał w zapomnianym przez brać wędkarską stawku przy torach, mieszczącym się w Zdrojach- ul. Sanatoryjna. Przekonał mnie że zapracował na nalewkę, bo choć zostawiłem mu nieszczęsnego karasia,  to byłem biedniejszy o całego piątaka. 

 

Decyzja zapadła błyskawicznie, wróciłem do domu, okurzyłem już dawno nie używany 4-ro metrowy bacik, agrafka, cieniutką żyłeczka, spławi 2g, ugniotłem ciacho, nie żałując sproszkowanego czosnku, na rowerek i za pięć minut, bo tyle tam jadę, byłem nad stawkiem.

 

Tu kolejne zdziwienie...nic nie śmierdzi, po stawku pływa mnóstwo kaczek ,a na brzegu kilku spławikowców i oczywiście młodzież. Nagle ożyły dawne wspomnienia, oczyma wyobraźni zobaczyłem młodego chłopaczka z leszczynowym patykiem, który jeszcze nieporadnie, ale już zawzięcie rywalizuje z podobnymi do siebie młodzikami. Właśnie tam na tym stawku ja i podobni do mnie zaczynaliśmy swoją długą, u niektórych trwającą do dziś przygodę wędkarską. Fakt że były to czasy, kiedy w Zdrojach prawdziwych, dorosłych wędkarzy można było policzyć na palcach.

 

Jednak dosyć wspomnień, zapiąłem zestaw, zrobiłem małą kulkę ciacha, pół metrowy gruncik i do wody. Nie musiałem długo czekać, spławik zaczął powolutku podskakiwać, aż w końcu zniknął pod wodą. Delikatnie podciąłem i radocha , na moim kiju szalał, jak się po chwili okazało 20 cm, pięknie ubarwiony karaś. Takich zdziwień przez następne dwie godziny miałem jeszcze pięć. Moje złote rybki dostały po buziaku i wróciły do wody, aby mogły sprawić frajdę kolejnym zdziwionym wędkarzom. 

 

Powiecie że często używam słowa "zdziwienie". no cóż wyjaśnienie jest proste. Pamiętam to miejsce jako piękny stawek z czystą wodą i mnóstwem ryb (lata dzieciństwa i moich początków). Późniejsze czasy, to smród, krótko mówiąc szambo, którym się nikt nie interesował. Jest to klasyczny przykład na to co potrafi czas i natura. Stali bywalcy twierdzą że można tam upolować linka, leszczyka i okonka, jednak po moich kilku nasiadówkach nie mogę tego potwierdzić, na pocieszenie i na zachętę powiem że trafiałem tam piękne 30 to centymetrówki, którym towarzyszył jakże miły dźwięk, do granic naprężonej żyłki. 

 

Jest też smutna część tej opowieści, bo tak jak na każde łowisko przychodzą tam "paprykarze" zabierający wszystko i szkoda tylko że nie mają pojęcia ile lat potrzeba aby odrodziło się pod nosem takie miejsce, które może dostarczyć tyle wspaniałej zabawy.
 

 

          Spróbujcie sami, zabawa gwarantowana.
 

 

                  jurcys
 

Wyszukiwanie

Kontakty

Jurek Borus

           

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
Pogoda Szczecin z serwisu
www.wedkarstwotv.pl
tekst alternatywny


       

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką