LESZCZ Z GRUNTU!!!

LESZCZ Z GRUNTU!!!

 

 

          Leszcz a metoda gruntowa!!!

    Najważniejszą sprawą przy połowie leszcza metodą gruntową jest odpowiedni dobór wędki. W dzisiejszych czasach mamy w czym przebierać i w sprzedaży mamy całą gamę wędek różniących się długością, ciężarem wyrzutu i techniką wykonania. Wędki do połowu leszcz możemy podzielić na trzy podstawowe grupy i są to pickery, feedery i zwykłe teleskopówki czy spinningi. Ciężar masy wyrzutu dobieramy zawsze w zależności od łowiska na jakim chcemy łowić, a podstawową zasadą jest dopasowanie obciążenia do szybkości nurtu danej rzeki. Wędka nie powinna być ani za sztywna, ani za elastyczna ponieważ sygnalizatorem brań w tej metodzie jest sam czubek wędki i zły dobór parametrów uniemożliwi prawidłowe sygnalizowanie brań. Od jakiegoś czasy bardzo popularna staje się metoda drgającej szczytówki i tu mowa o pickerach i feederach, które moim zdaniem najbardziej nadają się do połowu metodą gruntową leszcza i nie tylko. 

 

 




        Jeżeli chodzi o długość wędziska to w moim przypadku jest to 3 do 4 metrów i to właściwie zależy od ukształtowania terenu jaki wybraliśmy na swoje łowisko, chociaż dłuższy kij zawsze ułatwia hol i lepiej amortyzuje odjazdy ryby. Do zestawu jest nam potrzebny kołowrotek i ten akurat nie koniecznie musi być z górnej półki, ponieważ w odróżnieniu od metody spinningowej tutaj ilość wyrzutów i holowań nie jest zazwyczaj duża, a sam leszcz do walecznych ryb się raczej nie zalicza. Przy większych sztukach dobrze mieć kołowrotek z porządnym hamulcem i taki który pomieściłby na szpuli przynajmniej 100 metrów żyłki, przeważnie  fabrycznie jest po tyle nawijana i z pełnej szpuli nasze rzuty będą w razie potrzeby dłuższe i bardziej płynne co nie spowoduje uszkodzenia przynęty podczas zarzucania zestawu.

 




    Teraz żyłka i wydawać by się mogło że nic prostszego, jednak widząc niektórych wędkarzy czasami zastanawiam się po co im takie żyłyyy. ja stosuje dość ciężkie obciążenia na swoich łowiskach, jednak nie przesadzam z grubością żyłki i myślę że 0,16 do 0,20 to wystarczający przedział na każdą wodę. Przypon zawsze stosuje o przynajmniej dwa rozmiary cieńszy, co przy zaczepie uchroni nas prawie zawsze przed zerwaniem całego zestawu, a jedynie możemy pożegnać się z haczykiem i przyponem. Długość przyponu dopasowuje w zależności od aktywności żerowania w danym dniu, co znaczy że nie używam przyponów o stałych długościach, a drugim ważnym elementem, od którego uzależniam długość przyponu jest warstwa mułu jaka znajduje się na łowisku. Jest to zazwyczaj długość od 30 do nawet 70 centymetrów. Kolej teraz na haczyk i na wstępie muszę powiedzieć że osobiście używam małych haczyków wzbudzających śmiech wśród łowiących ze mną kolegów, jednak ja jestem wierny zasadzie że rybie łatwiej połknąć mniejszy haczyk, niż za duży i wierzcie mi że nie w wielkości siła. Ryba zacięta w tępo jak powiadają wędkarze, czyli we właściwym momencie zaczepi się i na ten dla niektórych za mały. Konkretnie ja używam haczyków o rozmiarze 10-12, staram się żeby niebyły z uszkiem i nie koniecznie w złotego koloru.

   

Kiedy mamy już zestaw wyposażony w żyłkę, ciężarek, przypon i haczyk należy podjąć decyzje co założymy dodatkowo żeby zachęcić leszcza do współpracy. Mówię o doborze koszyczka i to wcale nie jest takie obojętne, gdyż ilu wędkarzy tyle rad dotyczących tego dodatkowego karmnika dla amatorów darmowego żarła. Choć zdania są podzielone ja stosuje kwadratowe koszyczki już z obciążeniem co nie wymaga stosowania dodatkowego ołowiu, a kwadratowy kształt zmniejsza możliwość przesuwania zestawu przez nurt rzeki. W okresach słabszego żerowania leszcza zamieniam koszyczek na spiralkę, ponieważ donęcanie za pomocą niej jest bardziej intensywne i sama ryba ma łatwiejszy dostęp do zanęty.

 

  

    Kiedy mamy już wszystko za pomocą czego łowimy należy się zastanowić co za przynęta na danym akwenie najbardziej skusi ryby do wspólnej zabawy. Stosuje jak chyba wszyscy na leszcza takie przynęty jak czerwone i białe robaki, pinka, kukurydzę i czasami pęczak. Jeżeli chodzi o czerwone robaki to należy zdawać sobie sprawę z tego że sprzedawane gotowce są hodowane sztucznie na bazie w której prym wiedzie amoniak i dlatego ja staram się pozyskiwać robalki przekopując kompostniki zaprzyjaźnionych ogrodników. To samo tyczy się robaków białych i choć te muszę kupować w sklepie to staram się przynajmniej na dzień przed wyprawą zafundować im kąpiel w wodzie ze zwykłym płynem do mycia naczyń. Po wysuszeniu wkładam je ponownie do pudełka, jednak już nie w śmierdzące trociny, a przesypuje je zanętą jaką w danym dniu będę stosował do koszyka lub spiralki. Ktoś powie że śmieszne, a ja powiem warto spróbować i zapewniam że efekty są zdumiewające. Łatwo się o tym przekonać choćby wąchając zawartość kupionego pudełka z robakami przed kąpielą i po. Co jeszcze jest plusem w tym sposobie traktowania robaków, ano to że wykąpane i przesypane zanętą białe robaki żyją dłużej i po otwarciu pudełka na łowisku nie musimy się martwić że za chwilę będziemy je ganiać. Wykąpane choć są żywiuteńkie to nie mają ochoty uciekać.

 

   

    Kukurydzę jaką stosuje to tylko i wyłącznie boduellka i nie pytajcie dlaczego, pewnie powodem są wyselekcjonowane ziarna bo choć czasami próbowałem na ziarna innych firm, to jednak najlepsze efekty miałem zawsze na nią. Podstawową przynętą są jednak czerwone robaki, jednak ja często stosuje tak zwane kanapki. Tu właściwie można mieszać wszystkie wymienione przynęty, jednak z przekonania wiem że najlepsze w moim przypadku to kanapka czerwony-biały lub czerwony i kukurydza. Sprawdza się też biały i pinka, jednak prawda jest taka że jak zachęcimy leszcza dobrą zanętą to nie musimy nic mieszać i wówczas tradycyjny czerwony robak, czy rosówka wystarcza w zupełności. Prawdziwi specjaliści od poławiania leszcza twierdzą że najskuteczniejszą przynętą na leszcza są ślimaki, jednak ja jestem pewnie za leniwy i nigdy na nie nie łowiłem.

 



    Wspomniałem wyżej o prawidłowym zanęceniu łowiska i tu należy zdać sobie sprawę że nie wystarczy w dniu wędkowania wrzucić do wody kilka kulek zanęty i spodziewać się rewelacyjnych brań. Łowisko należy przygotowywać przez kilka dni przy czym starając się robić to mniej więcej o tej porze, o której zamierzamy wędkować. Musimy stopniowo zmniejszać z każdym dniem ilość zanęty, a w dzień poprzedzający naszą zasiadkę karmić minimalnie albo wcale. W dzień zasiadki dwie trzy kule wrzucone w łowisko powinny załatwić sprawę i zagwarantować nam udaną zabawę.

 



       Czym zanęcać? no właśnie tu znów zaczyna się temat rzeka i dlatego żeby nikomu nie robić reklamy, ograniczę się do tego że powiem iż podstawą stosowanej przeze mnie zanęty są typowe, kupowane w sklepie gotowce + różnego rodzaju kleje, substancje smakowe i zapachowe jak również barwniki. Nie wymiennie swoich, ponieważ nie chcę psuć nikomu przyjemności w dochodzeniu do własnej i niepowtarzalnej, jednak najskuteczniejszej receptury.

      Tyle mniej więcej na temat gruntowo - leszczowej zabawy. Teraz wystarczy iść nad wodę, mieć odrobinę przysłowiowego farta i zacząć zabawę. Może jeszcze z ciekawostek dodam tylko tyle że duże nie zawsze oznacza agresywne, właśnie to możemy stwierdzić łowiąc leszcze. Zdarzało mi się łowić naprawdę ładne sztuki i śmiało mogę powiedzieć że czym większy leszcz, tym brania są delikatniejsze. Dziwne, ale prawdziwe...jest to skutkiem tego że naprawdę duże leszcze potrafią pionowo zawisnąć nad przynętą i delikatnie ją zasysać, co skutkuje tym że niema ostrych szarpnięć jak w przypadku maluchów, brania są prawie niewidoczne a czubek naszej wędki pokazuje jedynie delikatne, jednak systematyczne drgania.

 



     Życzę wielu udanych zasiadek i samych rekordowych leszczy...

 

       jurcys Jurek Borus
 

Wyszukiwanie

Kontakty

Jurek Borus

           

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
www.wedkarstwotv.pl
tekst alternatywny
bigfishing.pl - wędkarski sklep internetowy
http://birbant.webnode.com


       

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką