SKRZYDLACI PRZYJACIELE

Za oknem już od dawna szaleje zima, wszystko dookoła zasypane śniegiem i nawet dotarcie do ulubionego łowiska jest karkołomnym wyczynem. Trochę to wszystko rekompensują przylatujące w pobliże domostw różnego gatunku ptaki, w tym również szczególnie ulubione prze zemnie kaczki, które towarzyszą nam w niemal wszystkich wyprawach wędkarskich. Istny raj dla pozbawionych pokarmu przez grubą pokrywę śniegu skrzydlatych braci i radoch dla karmiących, gdyż widok za oknem, walka o poszczególne kąski to lepsze niż oglądanie posiedzenia komisji do spraw hazardu.

Często stoję godzinę przy oknie i obserwuję niby całkiem normalne zabiegi w zdobywaniu pożywienia wśród różnych gatunków. Wydawać by się mogło że to co się dzieje na odgarniętych ze śniegu placykach to zwykły chaos, jednak nic bardziej mylnego, to tylko pozory nie przemyślanych prób podebrania jak największej ilości pokarmu. Prawda wychodzi na jaw przy cierpliwej i dłuższej obserwacji, kiedy to możemy zaobserwować wciąż się zmieniającą, lecz przemyślaną taktykę skrzydlatego bractwa. Królują oczywiście wielkie kruki, które od wyżerki z łatwością mogą odgonić przeraźliwie skrzeczące mewy, a kiedy i one już odrobinę pojedzą do ataku ruszają kaczki. Pomyliłby się ten kto uważa że kaczki to nie rozumne istoty, one doskonale wiedzą że solowe próby dopchania się do łakoci pozostawionych przez ludzi, skazane są na porażkę, dlatego wymyśliły grę zespołową, a wygląda ona tak.

    Bacznie przez parę minut w gromadzie przyglądają się rozwojowi sytuacji, a sprawiają przy tym wrażenie nielicznej armii, która prowadzi ostatnią naradę przed wielkim szturmie, który ma zadecydować o ich być, albo nie być. Ustawiają swoje szyki, coś do siebie kwaczą, tak jakby sobie przekazywały tajne rozkazy, po czym na czele z największym kaczorem rozpościerają skrzydła i z wielkim rabanem, kołysząc się śmiesznie na boki, wbiegają w grupę spokojnie pożywiających się obcoplemieńców. Hałas jaki powstaje z trzepotu skrzydeł, jak i kwakanie wydobywające się z ich gardeł w chwili ataku jest tak przeraźliwy że nawet obserwujące spektakl z oddali bezpańskie psy, podkulają ogony i czym prędzej pierzchają na bezpieczną odległość.Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, bo otóż po chwili siedzące na gałęziach pobliskich drzew, czarne, ogromne wrony, podrywają się do ataku i po krótkiej przepychance, podczas której hałas osiąga punkt krytyczny, znów one królują na obficie zasypanym karmą placyku. Po jakimś czasie krążące spokojnie nad żerowiskiem mewy, podnoszą larum, krążąc coraz niżej by w pewnym momencie z rozwartymi dziobami, wylądować w samym centrum odgarniętego kręgu. Wszystkie gatunki prześcigają się w obmyślaniu nowych forteli, jedynie napuszone, szare wróble tak jakby wogóle nie zainteresowane częstymi bojami innych, przepychają się żwawo między przerośniętymi przeciwnikami i nie widać w nich lęku, nawet na myśl im nie przychodzi żeby odlecieć.

Śmieszne to nasze skrzydlate bractwo i zaradne, jednak żeby zobaczyć w akcji królewskie ptaki naszych wód, a mówię tu o łabędziach, o których na szczęście również ludzie nie zapominają, to niestety należy zostawić ciepłe pielesze, bezpieczny widok z okna i udać się nad wodę.

Jest w moim pobliżu miejsce, które te piękne, dumne stworzenia szczególnie sobie upodobały. Pewnie to dlatego że odwiedzający wodę z reklamówkami pokrojonego w kostkę chleba i innych frykasów mogą tam dotrzeć bez większych trudności. Oj przewija się tam ludzi kochających przyrodę i ptactwo, które szczególnie tej srogiej zimy liczy na naszą pomoc. Przychodzą tam ludzie w różnym przedziale wiekowym, jednak najpiękniejszy widok dla mnie to zawsze jest i będzie dziecko karmiące z małej rączki pięknego, śnieżno białego łabędzia. Jest to naprawdę niezapomniany widok, a malująca się na buzi maluszka radość mówi wszystko. Łabędzie już dawno zatraciły swoją dzikość i nie chcę się zastanawiać czy to dobrze, czy źle. Większość zwierząt, które jeszcze do niedawna uważaliśmy za dzikie i nieprzystępne, w coraz większym stopniu się od nas uzależnia. Nie rzadkie są odwiedziny dzików w gospodarstwach położonych blisko lasów, a nawet spacerujących ulicami miasteczek i powoli przestaje nas to dziwić. Świat się zmienia i bardzo bym chciał żeby zmieniał się z nim człowiek i jego przyzwyczajenia.

Przecież nie musi być tak że wszystko co nie jest gatunkiem ludzkim, to wróg, lub stworzenie całkowicie nam obojętne, sami zaczęliśmy je udomawiać, choćby w tym sensie że w okresach dla nich trudnych je dokarmiamy i nie dziwmy się że w coraz to większym stopniu nam ufają. Pamiętajmy o naszych skrzydlatych druhach towarzyszących nam na rybach, o czworonożnych przyjaciołach, którzy często liczą na naszą pomoc i bez niej nie wszystkie doczekały by pięknej, ciepłej wiosny. Nauczmy się żyć obok siebie w przyjaźni i na wzajem cieszmy się sobą. Przyroda jest matką wielu gatunków i pamiętajmy że to najczęściej my, a nie inne stworzenia stajemy się intruzami na ich terytorium. Wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb, to piękno otaczającej nas przyrody, to bogactwo gatunków towarzyszących nam nad wodą i tylko od nas zależy jak długo będziemy mogli się tym cieszyć.

Miłego dokarmiania i doczekania ciepłej wiosny nam i zwierzakom...

 

jurcys



 

Wyszukiwanie

Kontakty

Jurek Borus

           

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
Pogoda Szczecin z serwisu
www.wedkarstwotv.pl
tekst alternatywny


       

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką