WYPRAWA NA WOŚWIN

WYPRAWA NA WOŚWIN

 


  No i kolejną zimę mamy już za sobą. Po dość leniwej i zimnej wiośnie nadszedł w końcu upragniony maj, a co za tym idzie? Myślę że dla większości po prostu majówka. Długi weekend, grillowanie i błogie lenistwo. Dla mnie i dla wielu moich kolegów po kiju to czas, w którym bierzemy w dłonie nasze spinningi i zaczynamy pogoń za zębatym. Mam dużo, za dużo czasu na dopieszczenie sprzętu, dlatego zazwyczaj niespodzianki nie są przewidziane i okazja sprawdzenia nowych wynalazków jest w końcu w zasięgu rzutu.



Od niepamiętnych czasów tak się porobiło że jedynie obłożna choroba mogłaby mnie zwolnić z obowiązku spędzenia choćby kilku godzin nad wodą w pierwszą majówkę. Tym razem pierwszy wyjazd, ze względu na różne okoliczności dochodzi do skutku dopiero 2 maja. Łowisko od dawna wybrane, a jest to nie byle co, bo przepiękne jezioro "Woświn"
 

 


 

 

Wyjazd zaplanowany na godzinę 7,00. Za oknem niestety wieje ostro, to jednak dla nas o wiele za słabo żeby zatrzymać nas w domu. Ani ja ani mój kolega Mariusz nie należymy do ludzi przejmujących się drobnymi niepogodami i łowiliśmy już w bardziej ekstremalnych warunkach. Mamy nadzieje że na jeziorze znajdziemy jakąś cichą zatoczkę i łódka na jakiej będziemy biczować wodę zapewni nam bezpieczeństwo. Trochę za wcześnie na kąpiel, choć podczas naszej długoletniej kariery bywało różnie.


 

Podróż mija przyjemnie i szybko. Na miejscu jesteśmy już przed godziną ósmą i niestety nad wodą dmucha jeszcze bardziej niż pod domem, kiedy wyruszaliśmy. Nie przeszkadza nam to wcale i po chwili sprzęt wraz z nami opuszcza auto. Raźnym krokiem ruszamy do przystani. Z uśmiechem i świadomością że za dosłowną chwilę będziemy się kołysać na brunatnej jeszcze o tej porze toni. Czy dla wędkarza wyposzczonego po zimie może być coś przyjemniejszego. No może z tym wyposzczeniem to nie do końca prawda, ale o tym w innej bajce.
 

 

 

 


No i nareszcie elektryczny silniczek cichutko brzęcząc, wiezie nas ku kolejnej przygodzie. W oddali kiwa się na fali kilka łódek z wędkarzami, którzy dotarli tu wcześniej. Majestatycznie obok naszej łódki pływają dwa dorodne łabędzie i gdzie, nie gdzie nurkują stadka perkozów. Wszystko to cieszy oko i nawet bujająca nas fala stała się jakoś mniej odczuwalna, przestaliśmy zwracać na nią uwagę. Czas zarzucić kotwice i rozpocząć wymarzone łowy. Mariusz próbuje nowo nabytego woblera, ja natomiast tradycyjnie zaczynam od gumy. Kolejne rzuty, kolejne kępki zgniłych zielsk na kotwiczkach i tylko nic nie przypomina brania. Próbujemy innego miejsca i jeszcze innego. Próbujemy wleczenia za łodzią i jakoś woda na razie świeci pustkami. Tak jakby tu ryby jeszcze nie wiedziały że nastał maj i czas na współpracę.
 

 


 

 

Zmieniamy kolejne miejsca, na przemian z przynętami, zmieniamy sposoby prowadzenia i jakoś nic się nie chce uwiesić. Kolejno blacha, wobler, guma, prowadzenie skokami ani wleczenie nie przynoszą efektu. Od wciągana i opuszczania obciążników po burcie cieknie woda i jakoś dziwnym trafem moja pupa robi się nieźle mokra. Przy tej temperaturze i braku ruchów to żadna przyjemność, możecie mi wierzyć. Nikt nie powiedział że wędkarstwo majowe to sielanka i marznie się tylko zimą. Choć nie każdego roku w pierwszą majówkę marzły ręce, to dzisiaj akurat momentami tak było. Co tu kłamać, było po prostu wietrznie i zimno. Tylko dzięki temu że od czasu do czasu pokazywało się słonko, rozgrzewało nas na chwilę i wracał dobry humor. 
 

 


 

 

Po około dwóch godzinach Mariusz ma konkretne przytrzymanie jednak nie podcina i ryba poszła bokiem. Ja również zaliczam jedno dość fajne branie. Nawet przez trzy, cztery metry udaje mi się holować niewielkiego szczupłego. Spina się jednak i wynik meczu nadal jest 0x0 ze wskazaniem na przeciwnika. Kurcze pewnie nagła zmiana temperatury pokrzyżowała nam szyki, a może po prostu wszystko w tym roku jest znów spóźnione. To dość duże i głębokie jezioro i pewnie tarła są opóźnione. Nie ma co pękać, przecież nie codziennie św. Jana i może kolejnym razem szczęście nam dopisze. Byłoby za łatwo i pewnie za nudno gdyby za każdym razem udawało się złowić szczupłego. Trzeba się nakombinować, swoje wypływać i cierpliwie czekać na nagrodę.
 

 


 

 

Przepływała w zasięgu wzroku większa od naszej łódka i kontem oka dostrzegłem że jeden z kolesi podbiera niedużego szczupaczka. Złowił go na przysłowiową doroszke i to była jedyna ryba jaką udało nam się widzieć dzisiejszego dnia. Mariusz miał jeszcze jedno przytrzymanie, jednak nie wykorzystane. Szkoda że nie chciały ryby współpracować. Naładowałem akumulatorki do aparatu, z nadzieją na ładne zdjęcia naszych zdobyczy. Jednak nie tym razem. Z pewnością za tydzień znów poszukamy Woświnskich szczupaków, może jakiś staruszek okoń posmakuje w naszych przynętach. Może w końcu wiosna przestanie być kapryśna i zapomni o nocnych przymrozkach. Po cichu liczymy na to że za tydzień słonko na moment się będzie chwać za chmurki a nie jak dzisiaj na moment wychodzić. 

 

 

 


 


 

Zezwolenie wykupione więc wierząc że ryby o ty wiedzą mamy nadzieje że zaczną z nami współpracować. Przecież zdają sobie z tego sprawę że jedyne co im grozi to wspólne zdjęcie i powrót do wody. Będzie dobrze, bo jak ma być? Cz nad wodą można narzekać? Pewnie że nie, choć zawsze może być lepiej, zawsze można dostać większego kopa adrenaliny, niż się spodziewamy. I ja na to liczę, Wam Koledzy również tego życzę!!! 

 

 

 

                                       jurcys (Jurek Borus)

 

 

Tematy do dyskusji: WYPRAWA NA WOŚWIN

Data: 2011-05-05

Dodał: andrzej

Tytuł: no proszę :)

Witaj :)
tak myślalem że pociśniecie potargać szczupłe na woświn :) ale widzę, że pogoda nie była wyrozumiała :) pozdrawiam :)

Data: 2011-05-06

Dodał: Jurek

Tytuł: Re:no proszę :)

wyrozumiała? to mało powiedziane. było zimno i wiało jak w górach.
Może następnym razem;)

Data: 2011-05-25

Dodał: Rafał J

Tytuł: ALE OPIS OK

Następnym razem bedzie pewnie lepiej,a sandacze już na was czekają.
Pozdrawiam i życze sukcesów Rafał

Wyszukiwanie

Kontakty

Jurek Borus

           

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
Pogoda Szczecin z serwisu
www.wedkarstwotv.pl
tekst alternatywny


       

nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką
nazwa która pojawi się w chmurce po najechaniu myszką